Relacja ze spotkania w Warszawie 05.12.2019 Od oszczędności, do inwestowania - wieczór porad finansowych z Kamilem Gemrą

Dec 11, 2019

Mamy tyle kapeluszy, że mi się w szafie nie mieszczą - żartował na początku wykładu Kamil Gemra, biznesmen, inwestor i naukowiec. Przede wszystkim jednak jestem przedsiębiorcą. Kamil, współzałożyciel doradzającej spółkom giełdowym w sprawach relacji inwestorskich firmy Inner Value, wiceprezes Domu Maklerskiego INC i pracownik SGH, co zrozumiałe, opowiadał o finansach. 

 

 

Zwłaszcza tych osobistych, od których żadnej z nas nie jest w stanie uciec. Finanse osobiste, jak większość rzeczy na świecie dzielą się - w tym przypadku na oszczędzanie i inwestowanie.

Rolą oszczędzania jest przede wszystkim zbudowanie bezpiecznej finansowej poduszki, która pozwoli nam przetrwać nagłe życiowe komplikacje. Absolutne minimum, to oszczędności w wysokości trzymiesięcznych wydatków, które pozwolą nam np. przetrwać nagłą utratę pracy. Oczywiście zgromadzenie oszczędności wymaga dyscypliny i samoorganizacji. Dla wielu ograniczenie wydatków poniżej miesięcznych przychodów może być wyzwaniem. Ci, którym się uda, powinni zawiesić poprzeczkę wyżej i zgromadzić oszczędności w wysokości wydatków sześciomiesięcznych. Oczywiście gromadzimy je na lokatach, kontach oszczędnościowych. Zysków z tego nie będzie, ale za to w przypadku nagłej potrzeby będziemy mogli z nich szybko skorzystać. 

Kto już zabezpieczył się finansowo i nadal udaje mu się utrzymywać przychody wyższe od wydatków, a zatem wypracować kolejne nadwyżki, powinien pomyśleć o inwestowaniu, czyli lokowaniu pieniędzy w sposób, który przynosi zyski. Choćby po to, by przygotować nas na emeryturę. Kamil przekonuje, że za 20-30 lat emerytury raczej na pewno nie będą wyglądać tak jak obecnie. Najpewniej wszyscy dostawać będą taką samą, skromną “emeryturę społeczną” a o standardzie życia będą decydowały pieniądze, które uda nam się samodzielnie zgromadzić.

Gromadzenie pieniędzy, to przede wszystkim kwestia podejścia do życia i naszego miejsca w nim. Po studiach z reguły zostajemy pracownikami, ale na takim stanowisku, i z takim stanem umysłu do sporej nadwyżki finansowej trudno doprowadzić. W tym celu warto myśleć o sobie jako o przedsiębiorcy, o - na początku jednoosobowej - firmie. Szukać metod na dodatkowe zarobki, na promowanie swojej marki i wzrost. Do znaczących pieniędzy dochodzą przedsiębiorcy, czyli ludzie, którym udaje się doprowadzić do sytuacji, w której większa grupa ludzie pracuje na ich majątek. Z takim majątkiem można pomyśleć o profesjonalnym inwestowaniu, rzeczywistym pomnażaniu zarobionych pieniędzy.

Oczywiście, tam gdzie perspektywa zysków, tam nieodłącznym elementem jest ryzyko. Bankrutujące spółki akcyjne, upadające piramidy finansowe, przypadki missellingu, czyli sprzedaży inwestorom aktywów, których wcale nie chcieli kupować - takie zdarzenia ciągle mają miejsce i to się nie zmieni. Przed rozpoczęciem inwestowania powinniśmy zadać sobie kilka pytań:

  • po pierwsze - czy naprawdę mam majątek? Zgromadzone oszczędności to jedno, ale jak wyglądają długi? Czy na pewno podsumowując aktywa i pasywa nie okaże się, że np. wybujały kredyt frankowy skonsumował nam już tak naprawdę zgromadzone na koncie fundusze?

  • po drugie - na jakie ryzyko jesteśmy w stanie sobie pozwolić? Bardzo ważne jest tutaj rozróżnienie aktywów, bo np. obligacje korporacyjne, często mylone ze skarbowymi bynajmniej do bezpiecznych aktywów nie należą. Wręcz przeciwnie, ich tzw. wartość oczekiwana jest ujemna. Jeśli firma będzie prosperować prawidłowo, dostaniemy kilka procent zysku. Jeśli firma upadnie - stracimy wszystko. 

  • kolejne kluczowe pytanie: kto nam doradza? Jeśli nie dysponujemy co najmniej 0,5 mln złotych na inwestycje, to człowiek, który z nami rozmawia nie jest doradcą inwestycyjnym, lecz doradcą finansowym. Innymi słowy sprzedawcą, który wynagradzany jest za zdobytego klienta a nie za wyniki finansowe jego inwestycji. Jego rady należy traktować z rezerwą. 

Najlepiej oczywiście decyzje inwestycyjne podejmować samemu. Kamil proponuje nam żelazny zestaw książek i blogów, które mogą pomóc postawić pierwsze kroki. Najlepsze wyniki jednak osiągniemy, kiedy do inwestowania poczujemy pasję. Tej radzie, danej przez człowieka, który najdłuższy w życiu, dziesięciodniowy urlop poślubny spędził w całości z laptopem i komórką w dłoni, możemy w pełni zaufać.

Moim hobby jest giełda, inwestycje i rynek kapitałowy i czytanie książek. Niestety z tego powodu, że praca jest moim hobby, mamy nieustający spór z żoną o długość urlopu, ja chcę jak najkrótszy. Do tej pory rekord to 10 dni - nasza podróż poślubna, na to się zgodziłem, ale wiadomo, z telefonem, z komputerem, nadawałem jakbym siedział w Warszawie. Ale takie są uroki tego, jak sie pracuje z pasją.

Później przejdziemy do możliwości zarobkowych, bo w finansach osobistych są dwie strony. Można albo bardzo dużo oszczędzać, ale jest pewna granica, można też skupić się na zarabianiu. 

Jeżeli chcielibyśmy zrobić więcej na już zgromadzonych oszczędnościach, to myślimy o dłuższym terminie. Na przykład - emerytura. Bardzo głośna dyskusja o PPK, następuje de facto likwidacja OFE, a może to takie niepopularne stwierdzenia, ale ludze z mojego pokolenia, około trzydziestki, na pewno nie będziemy funkcjonowali w takim systemie, jaki jest dziś. To jest niemożliwe jeśli policzymy ile jest ludzi, ilu pracuje i jaka jest długość życia. Należy się zapewne spodziewać czegoś w stylu, że każdy ma taką samą emeryturę a jeśli kto sobie coś uskładał, to będzie mógł się z tego utrzymywać. Dlatego emerytura jest ważną cześcią finansów osobistych.  

Kiedy oszczędzać i kiedy inwestować? Najpierw oczywiście trzeba mieć pieniądze. Potem - trzeba to robić mądrze. Każdy człowiek powinien zbudować sobie poduszkę bezpieczeństwa. Trzykrotne miesięczne wydatki, które trzymamy na czarną godzinę, bo różne rzeczy mogą się w życiu zdarzyć, np. utrata pracy, ale w ciągu 3 miesięcy raczej znajdziemy nową. To powinna być poduszka, której nie ruszamy. Zamożniejsi, lub ci, którzy lubią się czuć pewniej mogą zwiększyć poduszkę do 6 miesięczny wydatków. Te środki lokujemy nie podejmując ryzyka a w szczególności nie powinniśmy lokować ich na giełdzie. Powinny leżeć na kontach oszczędnościowych lub lokatach bankowych. Dzięki nim czujemy się komfortowo. 

Jak zgromadzimy tę pierwszą część i uda nam się wypracować większą nadwyżkę, możemy pomyśleć o inwestycjach, pamiętając, że możemy je stracić. Jak jakaś firma bankrutuje, upada piramida finansowa, dochodzi do misselingu, słyszymy o tym, jak ludzie tracą te oszczędności. 

Jeżeli już mamy odpowiednie nadwyżki to też będziemy do nich odpowiednio podchodzili. Złota zasada: wpływy minus wydatki powinny być większe od zera. 

Kolejne pytanie, które należy sobie zadać brzmi: czy my w ogóle mamy majątek? Trzeba zliczyć wszystkie swoje aktywa, odjąć od tego zobowiązania, i niech każdy z ciekawości sobie zobaczy, czy ma majątek, czy tak jak zdarza się niektórym frankowiczom ma majątek ujemny?

Jeżeli chcemy w cokolwiek inwestować, jeśli mamy oszczędności, zbudujemy fundusz bezpieczeństwa to patrzmy, jakie będzie ryzyko. Np. bardzo słabo rozumianym aktywem jest obligacja korporacyjna, bo tam można zarobić kilka procent w skali roku a można stracić wszystkie pieniądze - ujemna wartość oczekiwana. 

Wcale najlepszy nie jest ten, co najwięcej zarobi. Trzeba wybierać mniej wahliwe inwestycje. Nie od -50 do + 50 codziennie. 

Rzecz, z którą mocno walczę i wszędzie promuję: jak idziemy do instytucji finansowej, lub spotykamy się z innymi pośrednikami, powinniśmy odróżniać doradców finansowych od doradców inwestycyjnych. Doradca finansowy to inna nazwa sprzedawcy i w Polsce kojarzy się źle. W Polsce “sprzedawca” brzmi prawie obraźliwe. Doradców inwestycyjnych jest w Polsce 200, trzeba zdać trzy bardzo trudne egzaminy i jeśli nie macie przynajmniej 0,5 mln złotych to doradca inwestycyjny się z wami nie spotka. Traficie na doradcę finansowego. Ta osoba ma plany sprzedażowe i wcale nie musi działać w interesie klienta. Innym zagrożeniem jest misselling, czyli sprzedawanie produktów finansowych osobom, które tych produktów nie oczekiwały i nie są świadome, w co inwestują. Jeśli ledwo wiesz, czym się kryptowaluty - po prostu nie inwestuj w nie i nie słuchaj rad tych którzy cię namawiają.

Prosty podział jeśli chodzi o inwestowanie własnych środków. Można to robić samodzielnie lub pośrenio przez fundusze inwestycyjne, oczywiście płacąc prowizję. 

Schemat, kóry znalazłem jak studiowałem. Jak sprawić, żeby mieć większe wpływy. Jak powinniśmy podążać w budowie naszego majątku. Po skończeniu studiów z reguły zostajemy pracownikami, potem trzeba próbować myśleć o tym, żeby zostać przedsiębiorcą, choć niekoniecznie formalnie. Oczywiście, o wiele więcej jest porażek niż sukcesów, wielcy menedżerowie jako startupowcy często nie umieją podłączyć drukarki. Raz pytam byłego prezesa, co u Pana a on mówi, że nie wiedział, że w mieście jest problem z zaparkowaniem samochodu. Ale próbujmy myśleć jak przedsiębiorca, myślenie o sobie jak o małej firemce, może pracujemy na etacie, ale możemy próbować sobie dorobić, choćby przez internet, wykorzystując pracę zdalną. Chodzi o Mindset małego przedsiębiorcy. Żeby być bogatym musimy zostać przedsiębiorcami, tak, żeby inni pracowali na nas. Zgromadziwszy kapitał możemy ostatecznie zostać inwestorem. 

 

 

 


Other news

Nasza strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi. Szczegóły w polityce prywatności >>